O Poznańskiej Piątce - Parafia Błogosławionej Poznańskiej Piątki w Poznaniu

Przejdź do treści

Menu główne:

O Poznańskiej Piątce

Czesław Jóźwiak urodził się 7 września 1919 r. w Łażnynie koło Bydgoszczy (nieistniejącej już dzisiaj wsi). Rodzina przeprowadziła się do Poznania w 1930 r. i zamieszkała przy ul. Żydowskiej 30/3. Jego tata, Leon, był policjantem śledczym, walczył w powstaniu wielkopolskim. Mama, Maria, zajmowała się domem. Miał troje rodzeństwa. Starszego brata Wacława i dwie młodsze siostry - Jadwigę i Władysławę, na którą w domu mówiono Ada. Był niekwestionowanym przywódcą Poznańskiej Piątki - rozważny, opiekuńczy, odpowiedzialny, wyważony, rozsądny. W salezjańskim oratorium zwany „Tatą”. Brał udział w wojnie obronnej 1939 roku. Jako pierwszy został zwerbowany do konspiracji - Narodowej Organizacji Bojowej - i to on zaprzysiągł swoich kolegów. Posługiwał się pseudonimami Piotr, Orwid. Nawet po aresztowaniu czuł się odpowiedzialny za współtowarzyszy, podtrzymując ich na duchu, a nierzadko dzieląc się własnymi głodowymi racjami żywnościowymi. Jako przywódca był najbardziej przez Niemców maltretowany podczas przesłuchań. Wiadomo, że nikogo nie zdradził. Przed wojną był harcerzem i uczęszczał do Gimnazjum i Liceum im. Jana Kantego, a podczas okupacji pracował jako malarz. W ostatnim liście przed śmiercią napisał m.in.: „Jest 7.45 wieczorem. O godz. 8.30, tj. pół do dziewiątej zejdę z tego świata. Proszę was tylko nie płaczcie, nie rozpaczajcie, nie przejmujcie się, Bóg tak chciał. Szczególnie zwracam się do Ciebie, Matusiu kochana, ofiaruj swój ból Matce Bożej Bolesnej, a Ona ukoi Twe zbolałe serce. Proszę Was bardzo, jeżeli w czym Was obraziłem, odpuście mej duszy”.

Edward Kaźmierski urodził się 1 października 1919 r. w Poznaniu. Tata, Wincenty, zmarł, kiedy Eda miał 4 lata. Był szewcem. Mama, Władysława, musiała się więc sama zająć nim i starszymi siostrami (Heleną, Marią i niepełnosprawną Ulą), ciężko pracując na ich utrzymanie. Zresztą śmierć zbierała obfite żniwo w tej rodzinie, bowiem we wczesnym dzieciństwie zmarły dwie siostry Edy - Zofia i Kazimiera. W związku z dość trudną sytuacją rodzinną Eda dość szybko był zmuszony podjąć pracę. Pracował w warsztacie samochodowym "Brzeskiauto". Ukończył także m.in. Szkołę Wydziałową im. Libelta. Był bardzo utalentowany muzycznie, komponował, śpiewał. W oratorium nazywali go „Kompozytorem”. Grywał główne role w oratoryjnych przedstawieniach. Marzył o karierze na miarę Kiepury, a także o podróży do Włoch. Miał niespożytą energię, poczucie humoru, wszędzie było go pełno. Uwielbiał sport, kino i wycieczki rowerowe. Był pewny, że chce założyć rodzinę, dlatego modlił się o dobrą żonę. Z prowadzonego przez niego od 16. roku życia "Dzienniczka" wynika, że z łatwością się zakochiwał. Razem z Czesiem Jóźwiakiem odbył pieszą pielgrzymkę na Jasną Górę. Podczas wojny działał w Narodowej Organizacji Bojowej, posługując się pseudonimem Orkan. Wiadomo też, że we wrześniu 1939 r. przyłączył się do tzw. kolumny ochotników, która wyruszyła z Poznania na wschód, chcąc dołączyć do polskiego wojska i podjąć walkę. 

Kolumna została rozbita pod Sochaczewem, nie dotarłszy do polskich oddziałów. W liście napisanym tuż przed śmiercią prosił mamę i siostry: „O dziękujcie Najłaskawszemu Zbawcy, że nie wziął nas nieprzygotowanych z tego świata, lecz po pokucie, zaopatrzonych Ciałem Jezusa w dzień Marii W.W. O dziękujcie Bogu za Jego niepojęte miłosierdzie. Dał mi spokój. Pogodzony z Jego Przen. Wolą schodzę za chwilę z tego świata. Wszak On tak dobry, przebaczy nam. (…) Do upragnionego zobaczenia w niebie”.

Jarogniew Wojciechowski urodził się 5 listopada 1922 r. w Poznaniu. Był najmłodszy z Piątki. Jego i jego starszą siostrę Ludosławę wychowywała tylko mama, Franciszka, nauczycielka muzyki, bo tata, Andrzej, opuścił rodzinę, kiedy Jaroś miał 11 lat. Z tego powodu nie mógł ukończyć gimnazjum, zmuszony iść do pracy i pomóc mamie w utrzymaniu rodziny. Ukończył jednak Miejską Szkołę Handlową. Był spokojny, rozważny i w każdej sytuacji można było na niego liczyć. Przejawiał ogromny talent muzyczny, próbował nawet komponować. Podczas okupacji pracował w drogerii. Rodzina mieszkała przy Św. Marcinie 22. W Narodowej Organizacji Bojowej przybrał pseudonim Ryszard. Po aresztowaniu przeszedł najcięższą drogę więzienną. Ze względu na nazwisko na literę "W" był osadzony w innym więzieniu niż pozostali chłopcy, zatem skazany na samotność; a kiedy jego koledzy razem świętowali Wigilię, on za śpiewanie kolęd w tym samym czasie musiał stać w karcerze po pas w wodzie. Poza tym, kiedy był za kratami zmarła jego mama. W ostatnim liście do siostry, pisanym tuż przed śmiercią, zanotował: „Poznałem i przejrzałem dokładnie życie Matusi, Ojca, Twoje i swoje i dlatego jestem pewny, że będziesz się raczej ze mną cieszyć, a nie rozpaczać, bo dostępuję nadzwyczajnej łaski Bożej i odchodzę poznawszy gruntownie moją przeszłość, bez najmniejszego żalu”.

Franciszek Kęsy urodził się 13 listopada 1920 r. w Berlinie. Tata, Stanisław, najpierw był motorniczym w berlińskich tramwajach, a po powrocie do Poznania w 1921 r. cieślą w elektrowni miejskiej. Mama, Anna, zajmowała się wychowaniem pięciorga dzieci - najstarszego Edwarda, Pawła i młodszych od Franka Stanisława i Irenę. Rodzina mieszkała przy ul. Św. Jadwigi 5a. Frąsiu (jak nazywali go przyjaciele i rodzina), choć dość słabego zdrowia, pasjonował się sportem, bywał też aktorem w spektaklach w oratorium i chórzystą. Miał niesłychaną energię, poczucie humoru i bezustanną gotowość do płatania figli. Najbardziej przyjaźnił się z Edą Kaźmierskim, z którym spędzał najwięcej czasu, organizując lt m.in. wielokilometrowe wycieczki rowerowe. Wydaje się, że myślał o tym, żeby zostać salezjaninem. W każdym razie planował pobierać nauki w Niższym Seminarium Duchownym Towarzystwa Salezjańskiego w Lądzie. Na przeszkodzie stanęło jednak jego nienajlepsze zdrowie. W czasie okupacji pracował w zakładzie malarskim, a także działał razem z pozostałymi kolegami z Poznańskiej Piątki w Narodowej Organizacji Bojowej, gdzie posługiwał się pseudonimem Sęp. W ostatnim liście napisał: „Bóg Dobry bierze mnie do siebie. Nie żałuję, że w tak młodym wieku schodzę z tego świata. Teraz jestem w stanie łaski, a nie wiem czy później byłbym wiernym mym przyrzeczeniom Bogu oddanym. Kochani Rodzice i Rodzeństwo bardzo Was przepraszam raz jeszcze z całego serca za wszystko złe i żałuję za wszystko z całego serca przebaczcie mi idę do Nieba do zobaczenia tam w Niebie”.

Edward Klinik urodził się 21 lipca 1919 r. w Werne koło Bochum. Nie wiadomo, kiedy rodzina przyjechała do Poznania. Na pewno była tu już w 1926 roku, bo wtedy przyszedł na świat jego młodszy brat Henryk. Tata, Wojciech, pracował jako ślusarz w warsztatach kolejowych. Mama, Anastazja, była gospodynią domową. Mieszkali przy ul. Zielonej 1/1. Miał jeszcze starszą o dwa lata siostrę Marię, która wstąpiła do urszulanek i przybrała imię Aniela (Edziu odwiózł ją do nowicjatu|). W latach 1933-1937 uczęszczał do Prywatnego Gimnazjum Męskiego Towarzystwa Salezjańskiego w Oświęcimiu, a później uczył się w Państwowym Liceum im. Bergera. Był najstarszy, najpoważniejszy i najbardziej refleksyjny z Piątki. W czasie okupacji pracował w firmie budowlanej. W Narodowej Organizacji Bojowej nosił pseudonim Ziuk. Został aresztowany jako pierwszy, dwa dni wcześniej niż pozostali. Po przesłuchaniu na Gestapo zanotował: "Poniedziałek - pierwsze śledztwo - jeden z najstraszniejszych dni w moim życiu, którego nigdy nie zapomnę". A w ostatnim liście do rodziny napisał: „Do ostatniej chwili z moją silną wiarą w sercu idę spokojnie do wieczności, gdyż nie wiadomo co by mnie tutaj na ziemi czekało. Was proszę moi kochani o modlitwę za moją grzeszną duszę, proszę Was o przebaczenie mych grzechów młodości".

Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego